Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Weronika C. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Weronika C. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 stycznia 2016

Jak się zmobilizować przed sesją...



Następny rok dobiegł końca. Przed nami pierwsza sesja...potrzeba więc nam kilka zasad, które pomogą nam ogarnąć materiał :)

1. ZACZNIJ (odpowiednio) WCZEŚNIEJ! -> systematyczność jest o wiele lepsza niż nauka jednego wieczoru całego materiału. Dla każdego jest to jasne i logiczne...jednak i tak zostawiamy wszystko na ostatni moment. Zmieńmy to! ZACZNIJMY JUŻ DZIŚ...(no może jutro).

2. ODPOWIEDNIA PORA DO NAUKI -> wybierzmy porę dnia, która najbardziej nam odpowiada. Jedni wolą się uczyć rano, drudzy wieczorem...ja osobiście należę do tej drugiej części. Więc kwestę pory mam już ustaloną co najmniej od 4 lat :)

3. NIE MYŚL O EGZAMINIE, SKUP SIĘ NA NAUCE -> stres chwyta każdego, zwłaszcza przed pierwszymi tego typu egzaminami. Jednak wydaje mi się, że nie taki diabeł straszny... Podczas przygotowań nie warto zamartwiać się o pytania to dodatkowo spowoduje strach i stres, dzięki czemu nasza nauka nie będzie już tak efektywna.

4. JEŚLI UCZYSZ SIĘ PRZED KOMPUTEREM WYŁĄCZ MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE -> tak! zdaję sobie sprawę, że to może być ciężkie, ale przy włączonym facebooku nie wiele się nauczymy (wiem z własnego doświadczenia, niestety...). Zawsze "tylko na chwilkę", a chwilka ta przeradza się w godziny...TERAZ NIE CZAS NA ROZRYWKĘ.

5. PLAN NAUKI + PRZERWY -> ustal sobie plan nauki (godzinowy/dniowy) np. od 17-19 uczę się matematyki,a między czasie zrób sobie przerwę o 17.50-18.00. Nie wmawiaj sobie, że gdy na wyświetlaczu jest 18.01 to OD PEŁNEJ...! nie, nie...nie tym razem! :) chcesz zdać, prawda?

6. NAGRODA PO ZDANEJ SESJI -> ustal sobie cel! wymyśl sobie nagrodę jaką otrzymasz od samej siebie po zdanych egzaminach. W przypadku kobiet może to być: nowy ciuch, kosmetyk, perfum itp.


Mam nadzieję, że post będzie dla Was przydatny :) Życzę Wam powodzenia na egzaminach w sesji zimowej....w razie czego nie przejmujcie się, POPRAWKI też po coś są :) 

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Koncertracja i jej ćwiczenie

Koncentracja to coś, z czym często mamy problem...zwłaszcza jak musimy się uczyć :) Gdy przychodzi czas na naukę interesuje nas wszystko, tylko nie ona. Zamiast skupić uwagę na notatkach nagle odkrywamy, że nasze ściany w pokoju są bardzo ciekawym obiektem, do takiego stopnia, że nie możemy przestać się w nie wpatrywać. 

Koncentracja jest umiejętnością skupienia się na tym, co w danej chwili się robi. Jeżeli jednak szybko się dekoncentrujemy nie ma się czym przejmować -> TO JEST DO WYĆWICZENIA!


Styl przyswajanie wiedzy, czyli uczenia się również wpływa na naszą koncentrację, tak więc:
  • wzrokowców – najchętniej uczą się za pomocą kanału wzrokowego,
  • słuchowców – najlepsze efekty przynosi nauka za pomocą słuchu,
  • uczuciowców – wykorzystują wyobraźnię, skojarzenia i emocje podczas procesu uczenia się,
  • kinestetyków – uczą się poprzez zabawę, aktywność i ruch

Pamiętajmy jednak, że do głównych czynników dekoncentracji zalicza się:
-niewyspanie 
-temperament 
-nieodpowiedni styl uczenia się
-przemęczenie
-przeżywanie silnych emocji negatywnych i pozytywnych
-zła dieta (uboga w kwasy omega-3,-6, -9)
-nadciśnienie, bądź niskie ciśnienie
-brak relaksu, pośpiech, zły (szybki) oddech
 -słabą motywację do wysiłku, brak zaangażowania w naukę
-niskie aspiracje
-małe zainteresowanie treściami nauczania
-niską odporność na frustracje i stres
-brak umiejętności wytrwałej pracy i pokonywania trudności.

 Aby jednak (de)KONCENTRACJA była efektywniejsza należy:
-wzbudzać w sobie motywację wewnętrzną (nie poddawać się!)
-uczyć się wtedy, kiedy mamy dobre samopoczucie -> należy w czasie nauki robić sobie krótkie przerwy, nie należy przeglądać notatek w ciągu!
-konsekwencja w działaniu!
-odpowiedni klimat (oświetlenie, spokój, zapach)
-ustalenie planu działania (tygodniowo, godzinowo itp)
-pozytywne myślenie! (nie poddawajmy się od razu, gdy uczymy się np. matematyki, lepiej dać sobie więcej czasu na zrozumienie materiału, niż po 15 minut zrezygnować całkowicie, bo..."nie rozumiem", "nie zdam tego"... ZDASZ! TYLKO MUSISZ W TO UWIERZYĆ!)


http://www.superkid.pl/uploads/clip/inne/koncentracja-uwagi.jpg 
1. rozluźnij się, 3 głębokie wdechy i do roboty!
2. TYLKO TU I TERAZ! nie ma znaczenia nic więcej!
3. Gdy nie wychodzi...?! Nie krytykuj siebie, daj sobie więcej czasu!
4. Małe kroczki. Rozplanuj. Po jednym dziale na każdy dzień, a nie w ostatni wszystko!
5. Pewność sobie objawiająca się w stwierdzeniach "DAM RADĘ!"

Jedną z najpopularniejszych metod na koncentrację jest SETKA GAME! :)
http://www.psychologsportu.com/setka.html


Jest to na początku dość męczące dla oczu, ale z czasem można się od tego uzależnić!

piątek, 27 listopada 2015

Mind mapping...co to takiego?


Sposobem na efektywniejszą naukę może być tworzenie MAP MYŚLI.
Mało kto korzysta z tego systemu jednak jak dowodzą badania jest to skuteczny rodzaj notowania.

Tworzenie map myśli polega przede wszystkim na skojarzeniach, wychwytywania słów->kluczy, zabawy symboliką i kolorami. Przy układaniu tego typu mapy uruchamiamy do pracy zarówno swoją prawą półkulę mózgu, która odpowiada za wyobraźnię, kreatywność, emocję jak i lewą, która jest bardziej odpowiedzialna za LOGICZNE MYŚLENIE (bez którego nie mogłam się odciąć w szkole średniej :) )
Dzięki uruchomieniu wszystkich szarych komórek przyswajamy i zapamiętujemy znacznie szybciej niż przy tradycyjnym kartkowaniu notatek.


Metoda ta ma swoje wady jak i zalety. 
  • Jedną z głównych wad jest czasochłonność. Stworzenie naprawdę dobrej mapy, w której zawrzemy wszystkie potrzebne nam informacje zajmie nam trochę czasu. Po za tym warto byłoby selekcjonować wiedzę. Wypisanie wszystkiego nie jest możliwe...ale jak selekcjonować skoro....WSZYSTKO JEST WAŻNE
  • Zaletą tego typu nauki jest zabawa. Dzięki mapom myśli możemy pobawić się kolorystyką, symboliką. Gdy spojrzymy na kolorowe notatki (ale nie te, które są kolorowe od góry do dołu, bo zaznaczyliśmy jak leci markerem) nauka staje się przyjemniejsza :)

Ja dla przykładu postanowiłam stworzyć mapy myśli z dwóch wykładów podstaw finansów. Notatki z tego przedmiotu wydawały mi się najlepsze do stworzenia tego typu projektu :)




 

Mapy są również uniwersalne. Możemy je stosować do wszystkiego. Do każdego przedmiotu na studiach (chociaż....z matematyką byłoby ciężko), czynności do zrobienia, w domu czy pracy, omówienia lektur w szkole. Ile ludzi tyle może być zastosowań.

Osobiście notowanie sposobem map myśli nie przypadło mi do gustu na tyle, aby intensywnie się nimi uczyć. Wolę bardziej tradycyjne metody. Nie oznacza to jednak, że metoda jest zła. JEST DOBRA  tylko, że nie do końca się polubiliśmy. Będę próbowała dalej tworzyć mapy.


Pewnie część z nich przyda się do szybkich powtórek przed sesją, która już przecież niebawem... :(

poniedziałek, 23 listopada 2015

Kolor to podstawa!

Na ostatnich zajęciach z metod efektywnego uczenia się zainteresował mnie jeden temat dotyczący KOLORÓW!

Nauce najlepiej sprzyja neutralna kolorystyka. Odcienie szarości, błękitu, beżu to barwy, które powinny nam towarzyszyć w naszych pokojach! Jednak nie każdy z nas ma to szczęście, by mieć idealnie przystosowane pomieszczenie do nauki, Wtedy można wspomagać się innymi rzeczami. 
Przede wszystkim nauka staje się przyjemniejsza, gdy w miejscu, w którym chcemy stawać się mądrzejsi :) panuje porządek. 

W notatkach również kolor ma dość istotną rolę. Bowiem stwierdzono, iż poprzez odpowiednie barwy przyswajamy podczas czytania WŁASNYCH notatek więcej wiadomości.
Ja w swoich zapiskach używam kolorowych zakreślaczy. Zaznaczam nimi zazwyczaj początek ważnej regułki. Nie szaleję i nie mam całych stron w 10 kolorach :). Jednak nie byłam świadoma tego, jak barwa działa na nasz mózg. 

Ale mogę być z siebie dumna! Najczęściej markery jakich używam są: żółte, niebieskie, różowe
 i zielone.

Jednak jeżeli komuś przeszkadzają kolorowe notatki, nie lubi tego rodzaju "wspomagaczy" pewnie znajdzie dla siebie coś bardziej odpowiedniego.

Nic jednak nie zastąpi systematycznego uczenia się i powtarzania materiału. Jeżeli nie zaczniemy nauki odpowiednio wcześnie niż dzień/dwa przed sesją żadna, nawet najskuteczniejsza metoda nam nie pomoże! NIESTETY...

wtorek, 3 listopada 2015

Matematyka i ja miłość (nie)idealna

Od 3 tygodni mam świadomość tego, że czeka mnie kolokwium z matematyki. Jednak przez dwa pierwsze tygodnie odsuwałam tą informację od siebie jak najdalej się dało! :)

Jednak nadszedł czas na to, aby zabrać się za naukę, albo przynajmniej...wbić do głowy to, w jaki sposób ma wyjść dobry wynik. Bez zbędnego zastanawiania się czy mam dobrą metodę czy nie.
 Tym razem nie będę rozwodzić się na teorii, ćwiczenia to PRAKTYKA więc teoria tutaj jest mniej istotna (przynajmniej ja mam takie zdanie)

Etapy mojej nauki wyglądają następująco:
1. Biorę książkę, rozwiązuję zadania -> NIE ROZUMIEM!
2. podejście kolejne...rozwiązuję to samo zadanie i dążę do tego, aby wyszedł poprawny wynik  -> NIE WYCHODZI...
3. Biorę kolorowe markery, pisaki, długopisy....cokolwiek mam pod ręką, łączę, robię strzałeczki (ten kolor odpowiada dwójce, a ten czwórce) -> WSZYTKO JEST NA KOLOROWO, ALE....
4. Dochodzę do wniosku, że matematyka nie jest dla mnie, jednak nie poddaję się.
5. Rozwiązuję po raz setny to samo zadanie -> WYSZŁO! (radość życia w domu) :)



Przygotowanie i pozytywne nastawienie.

Notatki, zadania, ciepła herbatka...i DO ROBOTY!
Liczę, liczę, liczę, ale...nie wiem co liczę! 

Doliczyłam się w końcu! :)))

Jeszcze trochę czasu spędzę nad matematyką, mam nadzieję, że w najbliższą sobotę 
to zaowocuje pozytywną oceną :D


edit: ćwiczenia z matematyki zdane na 5! 

środa, 28 października 2015

Nauka w moim wykonaniu

Na początku każdego nowego roku szkolnego mówiłam sobie, że "teraz będzie inaczej", "będę się starać", "nauka systematycznie". Jednak mój zapał mijałpo miesiącu...dwóch. Gdy przychodził kolejny semestr znów powtarzałam sobie... "tym razem już na pewno będzie tak jak chcę" NIGDY NIE BYŁO! :) 

Moja nauka zaczynała się zazwyczaj dzień przed pracą klasową,
o godzinie 22. Uważałam, że to odpowiedni czas, bo większa szansa na to, że wiedza zostanie mi głowie (tak sobie to tłumaczyłam przez lata). Uczyłam się wszystkiegona pamięć, zgodnie z zasadą 3xZ:
-Zakuć
-Zdać
-Zapomnieć.

Najszybciej zazwyczaj przychodziła mi nauka geografii. Wystarczyło, że nad notatkami posiedziałam maksymalnie godzinę. Gorzej było z takimi przedmiotami jak: fizyka, chemia, matematyka. Do tych nauk ścisłych zniechęcałam się dość szybko. Przeważnie już po 15 minutach miałam po nauce. Rezygnowałam, ponieważ "i tak tego nie zrozumiem", "jestem na to za głupia" itp. Można się domyślić, że to była trójka moich największych, szkolnych wrogów :).



Do matury wyglądało to podobnie...
WRZESIEŃ-matura! będę się przygotowywać, porobię notatki, zdania...

PAŹDZIERNIK-jeżeli się teraz nauczę, to do maja zapomnę...

LISTOPAD/GRUDZIEŃ-święta, studniówka...

STYCZEŃ/LUTY-studniówka, wyjazd na praktykę szkolną do Anglii
(tam na pewno się będę uczyć)


MARZEC-Anglia! Zabrałam ze sobą wszystkie repetytoria maturalne jakie miałam (matematyka, streszczenia lektur, książkę do angielskiego). Myślałam, że będę się tam nudzić, nie poznam nikogo, 
z kim znajdę "wspólny język" i poświęcę ten czas na naukę. Okazało się jednak inaczej :). Do książek zajrzałam RAZ!

KWIECIEŃ-nadrobienie zaległości w szkole, MATURA! "za miesiąc matura...". Ja dalej miałam czas. Raczej byłam na granicy czegoś
w stylu "mam czas...", "już się nie opłaca...". 
Ładna pogoda, nowi przyjaciele poznani na wyjeździe...

(początek) MAJA-moją największą miłością stały się książki...głównie do matematykii polskiego. Znów większość zostawiłam na dzień przed tłumacząc sobie, że tego, czego się nauczę NIE BĘDZIE! (w tym wypadku miałam rację...nie było)

CZERWIEC-oczekiwanie na wyniki. Pretensje do siebie, że mogłam zacząć wcześniej, mogłam zrobić więcej.... + egzamin zawodowy...
w końcu wyniki matur! 
ZDANA! 


Moje metody nauki nie były poprawne. Mimo wszystko nie musiałam się w sierpniu pojawiać na poprawce, czy zrobić sobie rok przerwy, by próbować jeszcze raz. Co nie zmienia faktu, że nauka w moim wykonaniu była dość nieudolna :).


Okazję na poprawę będę miała niebawem. Już 9/11 mamy kolokwium z matematyki! 

niedziela, 25 października 2015

Wprowadzenie

Cześć! Jak mogliście zauważyć (albo i nie) w ramce po prawej stronie - nazywam
się Natalia i jestem pierwszoroczną studentką finansów i rachunkowości. Bloga założyłam mając głównie na względzie wyższą ocenę ;) semestralną, sama z siebie raczej nie podjęłabym się takiej tematyki ;) Choć przyznam, że gdybym wcześniej czegoś takiego poszukała - na pewno uczyłoby mi się prościej, może przyjemniej, a już na pewno efektywniej :)
Jeśli o mnie chodzi - jestem typowym wzrokowcem. Mam ogromny problem, kiedy ktoś pyta mnie o jakieś zadanie przez telefon, 
a ja nie mogę sobie tego rozrysować. Po prostu - nie słyszę, jeśli nie widzę... Dlatego zapewne większa część porad będzie dla osób o podobnym typie uczenia się, ale o tym kiedy indziej.

Mam nadzieję, że opisane przeze mnie w przyszłości rady, ciekawostki wykorzystacie w praktyce i pochwalicie się efektami - ja przy okazji również. Mój cel: to głównie POPRAWA jakości nauki. Chcę przeczytać, zdać i ZAPAMIĘTAĆ, a nie zakuć, zdać i zapomnieć... Nie o to tutaj chodzi :) To tyle tytułem wstępu -
do zobaczenia w następnym poście!

źródło: http://internat-sosw5.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/623529/files/blog_bq_4381968_6349195_tr_kopia_books-clipart.jpg